czerwiec 2006
Gwałciciel czy tylko pechowiec w stosunkach z kobietami? Wyrodny ojciec czy tylko przygnębiony facet próbujący żyć swoim życiem? Ariel Lopez Padilla pojawia się w orbicie zainteresowań mediów dość często, niestety w ostatnich latach głównie w atmosferze skandalu.
Ariel Lopez Padilla urodził się 12 sierpnia 1962 w Guadalajarze w meksykańskim stanie Jalisco. "Mój ojciec był lekarzem, ale całe życie marzył, by być poetą. Gdy przeszedł na emeryturę, zaczął malować. Moja matka miała być tancerką baletową, mój brat zajął się muzyką poważną, jest gitarzystą, koncertuje. Mój wuj uczy na akademii sztuk pięknych. Wyrastałem więc w środowisku artystycznym, znałem Dostojewskiego zanim poznałem Batmana" - wspomina Ariel. Ukończył szkołę baletową i wiele warsztatów tańca współczesnego, tańczył m.in. partie baletowe w operach Don Giovanni, Aida, Samson i Dalila, Carmina Burana, Córka źle strzeżona na deskach teatrów w Meksyku i USA, a nawet Teatru Bolszoj w Moskwie (1985). Zafascynowany teatrem, ukończył kilkadziesiąt różnych kursów i warsztatów. Na scenie grał Hamleta oraz m.in. w musicalu Jesus Christ Superstar wcielał się przez kilka lat w kilka postaci, w tym Jezusa. W telewizji zaczynał w roku 1991, od telenoweli La picara sonadora. W tym samym roku zagrał w filmie Solo con tu pareja w reżyserii Alfonsa Cuarona, późniejszego twórcy I twoją matkę też. Jest to jedyna rola filmowa Lopeza Padilli. Wystąpił m.in. w serialach Corazon salvaje, Clarisa, Pobre nina rica, Maria z przedmieścia, Sonadoras, Alma rebelde. Grywał dobrych i złych, ale częściej tych złych. "Łotra może zagrać tylko dobry aktor. Scenariusz zwykle daje wiele przywilejów amantowi, do tego stopnia, że wybacza mu elementarne braki czy błędy w sztuce aktorskiej. A kanalię trzeba naprawdę zagrać. Dlatego takich ról nie dostaję te wszystkie ładne buzie, ci wszyscy modele, sportsmeni czy prezenterzy nagle pragnący zostać aktorami" - mówił Lopez Padilla.
Nie wiemy nic o jego pierwszej żonie. Drugą była Mariana Levy (Prawdziwa miłość). Małżeństwo zawarte w styczniu 1988 przetrwało do października 1997, a jego owocem jest Maria Levy Padilla. Dziewczynka urodziła się w walentynki roku 1996.
W październiku 1999 Ariel poślubił modelkę Paulinę Dibildox, zamieszkali w mieście Torreon. Wkrótce po pierwszej rocznicy ślubu trenerka aerobiku Claudia Jaramillo oskarżyła Ariela o gwałt, którego miał jakoby dopuścić się w lipcu 2000. Miłość nie wytrzymała tej próby, małżeństwo się rozpadło, Ariel wrócił do miasta Meksyk. "Wyjechałem z dwiema walizkami, w jednej miałem ubrania, w drugiej książki. Teraz mieszkam w hotelu i na okrągło czytam, by nie myśleć" - mówił Lopez Padilla. - "Nie będę się bronił atakując Camilę, dżentelmen tak nie postępuje. Zresztą, przecież nie jestem bez winy. Są takie momenty w życiu, gdy opuszcza nas rozum i dojrzałość, i tak się właśnie stało. Znalazłem się w złym miejscu i złym czasie i zachowałem się nie tak, jak powinienem. I za to będę musiał zapłacić. Stanę przed sądem z podniesionym czołem, bo wiem, na czym polega moja wina. I z pewnością nie jestem winien przemocy. Będę wolny. Ale zdaję też sobie sprawę, że ceną za moją wolność będzie samotność" - wyznawał hiszpańskiej gazecie przed procesem.
"Nie, koszmar się jeszcze nie skończył" - mówił pół roku później, wkrótce po oczyszczeniu z zarzutów przez sąd. - "Najważniejsze dla mnie teraz to pracować. Dlatego tak cenię to, że Televisa zaproponowała mi rolę w Małej księżniczce, choć moja postać pojawia się zaledwie w 17 odcinkach. Dla dobrego aktora nie ma jednak ról małych, a praca pozwoli mi odbudować moje życie. A wciąż żyję w piekle. Przekonałem się, że bardzo łatwo oskarżyć mnie o coś takiego jak gwałt. Okazało się, choć to straszne, że przy moim charakterze takie oskarżenie będzie wiarygodne. Teraz przestałem nawet jeździć sam windą, na wszelki wypadek. Meksykańska prasa mnie zdradziła. Potępiono mnie, zanim zapadł wyrok sądu. Prasa wydała go pierwsza i ukrzyżowała mnie, a wszystko po to, by się lepiej sprzedawać. Będę musiał jakoś o tym zapomnieć, być ponad to. Najpierw muszę jednak przebaczyć Camili, która mnie fałszywie oskarżyła. Wiem, że miała w tym okresie mnóstwo osobistych problemów, to pewnie była jakaś forma ucieczki od nich".
Pierwsze Boże Narodzenie po tej historii spędził samotnie w Miami, choć wcześniej na święta dołączał zawsze do rodziny w Meksyku. "Muszę jeszcze pobyć sam i pogodzić się z życiem takim, jakim jest" - mówił dziennikarzowi. Na pytanie, czy historia z gwałtem zmieniła jego zawodowe życie, odpowiada: "Z jednej strony, nie aż tak bardzo. Jak mówił Konstanty Stanisławski, można w człowieku zabić wszystko z wyjątkiem talentu. Z drugiej strony, owszem, zmieniła. Na przykład warunkiem, pod którym podjąłem się prowadzenia niedzielne warsztaty aktorskie jest to, iż na zajęcia będzie uczęszczała co najmniej dwójka studentów, ja nie będę pozostawał z żadnym z nich sam na sam. Nie dotykam też w żaden sposób moich studentów. Stałem się niezwykle pruderyjny. Kiedyś myślałem, że osoby publiczne są omnipotentne, ale teraz wiem, ze jest dokładnie odwrotnie. Są znacznie bardziej podatne na zranienia. Na świecie roi się od kobiet skaczących z kwiatka na kwiatek, by zdobyć fortunę, a my, mężczyźni o znanych twarzach i nazwiskach, jesteśmy dla nich doskonałą trampoliną. A skandal? Cóż, takim kobietom skandal tylko pomaga".
A potem życie potoczyło się dalej. Dostawał kolejne role: w Secreto de Amor był chirurgiem plastycznym, w Gata Salvaje - łotrem popełniającym wszystkie siedem grzechów głównych i nie tylko. "Czy jako Ariel popełniam któryś z tych grzechów? Może jeden: pychę" - mówił w wywiadzie. Ale zapamięta ten serial z zupełnie innego powodu: musiał poważnie przytyć do swej roli. "Gwałtownie skoczył mi poziom cholesterolu i trójglicerydów, miałem kłopot z przywróceniem stanu normalnego. Cóż, mam czterdziestkę. Dowiedziałem się właśnie, że w tym wieku należy zmienić podejście do życia. Do tej pory moje ciało służyło mnie, teraz ja będę służył mojemu ciału" - mówił aktor. Jego ostatnie telenowele to Angel rebelde, Inocente de ti, Marzenia nic nie kosztują i Tierra de pasiones. Wszystkie nakręcone w Miami, nie w Meksyku.
W roku 2005 Ariel powrócił na łamy bulwarowej prasy w związku z tragiczną śmiercią swej drugiej żony, Mariany Levy. Mariana od dawna była już po raz drugi mężatką, razem z drugim mężem Jose Maria Fernandez "El Pirru" wychowywała córkę Lopeza Padilli Marię i jej o kilka lat młodszych przyrodnich siostrę i brata. Ariel nie wziął do siebie Marii po śmierci jej matki, choć niektóre media oskarżały go o obojętność. Tłumaczył, że po tak wielkiej stracie nie będzie oddzielał córki od rodzeństwa, nowej rodziny, w którą wrosła i domu, który jej się kojarzy z matką. Spokojnie zareagował też, gdy wdowiec po Marianie zaledwie kilka miesięcy po pogrzebie przedstawił światu swą nową narzeczoną, piosenkarkę Anę Barbarę, nie zwlekał też z kolejnym ślubem. Zaprotestował jedynie, gdy "El Pirru" i Ana Barbara postanowili zatrzeć ślady po Marianie, sprzedać dom, w którym mieszkała z Fernandezem oraz pamiątki po niej. "To wszystko powinno należeć do dzieci" - skomentował Ariel.
W najbliższą niedzielę - 4 czerwca 2006 - mała Maria przystąpi do Pierwszej Komunii. Ariel przyjeżdża na tę okazję do Meksyku. Być może pogodzi się z meksykańską prasą, z która wciąż nie ma dobrych układów. Nie ma też specjalnego oparcia w środowisku aktorskim. Jak mówi, "w świecie mediów nie zawiera się przyjaźni, bo wszyscy jesteśmy gladiatorami. To jak w rzymskim cyrku, tylko najsilniejszy przeżyje. Od ciebie zależy, czy będziesz Spartakusem czy też dasz się pożreć lwom. Wiem, że znam w środowisku wielu bardzo wartościowych ludzi, ale przyjaźń jest procesem, na który w tym zawodzie nie ma czasu".